{"id":632,"date":"2020-03-15T11:07:43","date_gmt":"2020-03-15T10:07:43","guid":{"rendered":"http:\/\/lekkiepiora.pl\/?p=632"},"modified":"2020-03-15T11:24:34","modified_gmt":"2020-03-15T10:24:34","slug":"gitara-malgorzata-polec-rozbicka-opowiadanie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/lekkiepiora.pl\/?p=632","title":{"rendered":"&#8222;Gitara&#8221;, Ma\u0142gorzata Po\u0142e\u0107-Rozbicka, opowiadanie dla m\u0142odzie\u017cy"},"content":{"rendered":"\n<p>By\u0142a sama od lat i mieszka\u0142a w \u015bwiecie ciszy. Nikt jej nie dotyka\u0142, nie przebiega\u0142 palcami po gryfie. Naci\u0105gni\u0119te struny, cho\u0107 delikatnie pokryte nalotem rdzy, czeka\u0142y gotowe na chwil\u0119, w kt\u00f3rej czyja\u015b r\u0119ka wydob\u0119dzie z nich g\u0142os. Ale wszystkie d\u017awi\u0119ki dochodzi\u0142y tylko z zewn\u0105trz, z jej trzewi dawno ju\u017c nic si\u0119 nie urodzi\u0142o. Bezproduktywna, opuszczona, zakurzona czeka\u0142a na dzie\u0144, w kt\u00f3rym kto\u015b si\u0119 nad ni\u0105 pochyli. Dawno ju\u017c pogrzeba\u0142a marzenia, \u017ce w jej desce, lakierowanej na wysoki po\u0142ysk w kolorze czarnej wi\u015bni, odbij\u0105 si\u0119 \u015bwiat\u0142a scenicznych reflektor\u00f3w i po\u0142o\u017c\u0105 \u015bwietlistymi smugami na niklowanych prze\u0142\u0105cznikach i kluczach, a lekko przekrzywiona do ty\u0142u g\u0142\u00f3wka zamigocze w delikatnej wibracji po podci\u0105gni\u0119ciu struny. <\/p>\n\n\n\n<p>Powinnam teraz napisa\u0107: jej lata \u015bwietno\u015bci dawno min\u0119\u0142y, ale \u015bwietno\u015bci tej nigdy nie by\u0142o. Powo\u0142a\u0142 j\u0105 do \u017cycia w 1987 roku w Fuji-gen, w dalekiej Japonii, lutnik o trudnym do wym\u00f3wienia imieniu. Cierpliwymi d\u0142o\u0144mi formowa\u0142 jej gryf i nabija\u0142 na palisandrow\u0105 podstrunnic\u0119 progi, potem d\u0142ugo pasowa\u0142 jego zako\u0144czenie, by idealnie przenosi\u0142 wibracje. Dosta\u0142a imi\u0119 F711779 i by\u0142a niespe\u0142na dwunastotysi\u0119czn\u0105 gitar\u0105 Ibanez na \u015bwiecie. Potem zamkni\u0119ta w futerale i kartonowym pudle, w kontenerze podobnych sobie, p\u0142yn\u0119\u0142a na podb\u00f3j \u015bwiata przez Ocean Spokojny do miejsca swego przeznaczenia na ziemi Ameryki P\u00f3\u0142nocnej. By\u0142a stworzona do wielkich rzeczy. Mia\u0142a w sobie tyle pi\u0119kna, tyle gracji i anorektyczn\u0105 figur\u0119, kt\u00f3r\u0105 nadawa\u0142 jej niezwykle cienki gryf i niemal ob\u0142y kszta\u0142t deski. Raz dotkni\u0119ta struna d\u0142ugo jeszcze wybrzmiewa\u0142a sw\u00f3j d\u017awi\u0119k, kt\u00f3ry roztacza\u0142 si\u0119 wok\u00f3\u0142 ra\u017c\u0105c krystaliczn\u0105 czysto\u015bci\u0105. Mia\u0142a tak wiele do zaoferowania i to tylko za w\u0105t\u0142e poczucie spe\u0142nienia, a mimo to nikt od niej niczego nie chcia\u0142. <\/p>\n\n\n\n<p>Ostatecznie kupi\u0142 j\u0105 w sklepie muzycznym The Chicago Store niewysoki m\u0119\u017cczyzna w granatowym garniturze, z w\u0142osami lekko ma\u017ani\u0119tymi siwizn\u0105 na skroniach, wrzuci\u0142 do baga\u017cnika i wywi\u00f3z\u0142 do Kanady. Tam podarowa\u0142 swojemu, dawno niewidzianemu, synowi, kt\u00f3ry bardzo si\u0119 ucieszy\u0142 z jej przybycia i niemi\u0142osiernie pi\u0142owa\u0142 niewprawnymi palcami struny. Znosi\u0142a to cierpliwie, nie martwi\u0105c si\u0119 brakiem szacunku, wierz\u0105c, \u017ce wkr\u00f3tce palce te stan\u0105 si\u0119 znacznie bieglejsze. Ale palce by\u0142y wci\u0105\u017c sztywne, a ucho nieczu\u0142e. \u00d3w brak post\u0119p\u00f3w dostrzeg\u0142 r\u00f3wnie\u017c jej w\u0142a\u015bciciel i wkr\u00f3tce zostawi\u0142 samotn\u0105, rzucaj\u0105c na po\u017cegnanie kilka niewybrednych s\u0142\u00f3w. Sama nawet nie wie, ile lat przele\u017ca\u0142a pod \u0142\u00f3\u017ckiem.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy pok\u00f3j dzieci\u0119cy zamieniano w sypialni\u0119 dla starszej pani przypomniano sobie o niej, wrzucono w czarny worek foliowy, oklejono ta\u015bm\u0105 i wyniesiono na strych. Wtedy wiedzia\u0142a, \u017ce nic ju\u017c jej wi\u0119cej nie czeka. Nie by\u0142o nadziei na przysz\u0142o\u015b\u0107, a i przesz\u0142o\u015bci nie warto by\u0142o wspomina\u0107. S\u0142ucha\u0142a gruchania go\u0142\u0119bi, grania wiatru na rynnie, stukotu kropel deszczu o dach. Up\u0142ywa\u0142 czas. Raz jeden kto\u015b wszed\u0142 na strych i rzuci\u0142 worek z dzieci\u0119cym \u0142\u00f3\u017ceczkiem, kt\u00f3re dotkliwie zrani\u0142o jej lakierowan\u0105 politur\u0119 przy prawym wg\u0142\u0119bieniu deski. Nie zwa\u017ca\u0142a na to. Wiedzia\u0142a, \u017ce jej ran i tak nie da si\u0119 ju\u017c wyleczy\u0107. Odesz\u0142a w zapomnienie nie tylko w\u015br\u00f3d domownik\u00f3w, zapomnia\u0142a r\u00f3wnie\u017c o sobie sama. A\u017c do dnia, gdy pod dom podjecha\u0142y z \u0142oskotem maszyny budowlane, by zr\u00f3wna\u0107 jej miejsce pobyty z ziemi\u0105. Zrozumia\u0142a, \u017ce to koniec; \u017ce jej szlachetnie sk\u0142adowane i suszone drewno rozjad\u0105 g\u0105sienice spychacza. Pomy\u015bla\u0142a wtedy o tych wszystkich mniej szlachetnych i mniej wspania\u0142ych, kt\u00f3re maj\u0105 sw\u00f3j dom, futera\u0142 i czyje\u015b palce. I wtedy zrozumia\u0142a, \u017ce sprawiedliwo\u015bci nie ma, \u017ce jest tylko przypadek, przeznaczenie, \u015blepy los i \u017ce nie umia\u0142a zrobi\u0107 nic, by to zmieni\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy na strych weszli robotnicy budowlani nie rozumia\u0142a ich\nzamiar\u00f3w, przerzucali kartony i worki, niekt\u00f3re otwierali, cz\u0119\u015b\u0107 rozpruwali,\nprzechowywane w nich rzeczy rzucali na niewielki stosik przy drzwiach. Kiedy po\nraz pierwszy od lat zobaczy\u0142a \u015bwiat\u0142o s\u0142oneczne, us\u0142ysza\u0142a:<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; To zostaw. Sprzedamy na ebay\u2019u. Na piwo b\u0119dzie.<\/p>\n\n\n\n<p>A wi\u0119c tyle w\u0142a\u015bnie jestem warta\u2026 &#8211; pomy\u015bla\u0142a. <\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-center\">*<\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-center\">*&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; *<\/p>\n\n\n\n<p>Le\u017ca\u0142a w pudle po dzieci\u0119cym rowerku, ci\u015bni\u0119ta w k\u0105t nieu\u017cywanego gara\u017cu, piel\u0119gnuj\u0105c swoje rany. Nie u\u017cala\u0142a si\u0119 nad sob\u0105 i nie oczekiwa\u0142a niczego. Po prostu by\u0142a, nie\u015bwiadoma up\u0142ywu czasu. Kolejne dni mija\u0142y j\u0105 obok, nie dotykaj\u0105c w \u017caden spos\u00f3b i nie wyzwalaj\u0105c \u017cadnej reakcji. Wtedy poj\u0119\u0142a, \u017ce najbardziej dokucza jej cisza. Nie s\u0142ysza\u0142a nic. Nawet krzyku dzieci i rz\u0119\u017cenia silnika pracuj\u0105cej kosiarki. <\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Co za ironia \u2013 pomy\u015bla\u0142a \u2013 cisza jak w wyg\u0142uszonym studiu nagraniowym. Ale tam t\u0119 g\u0119st\u0105 cisz\u0119 rozrywa muzyka, d\u017awi\u0119ki, kt\u00f3re dzia\u0142aj\u0105 na wyobra\u017ani\u0119, k\u0142\u00f3tnie gitarzyst\u00f3w, nerwowe postukiwania pa\u0142eczek w r\u0119kach zniecierpliwionego perkusisty, zgrzyt sprz\u0119gaj\u0105cych si\u0119 wzmacniaczy, gwa\u0142towny kaszel basisty, kt\u00f3ry zakrztusi\u0142 si\u0119 kaw\u0105\u2026 \u017bycie. <\/p>\n\n\n\n<p>Bez nadziei, bez mi\u0142o\u015bci, a nawet bez dni, kt\u00f3re zla\u0142y si\u0119 w jeden strumie\u0144 egzystencji, le\u017ca\u0142a kumuluj\u0105c \u017cycie w sobie. A\u017c wreszcie kto\u015b podni\u00f3s\u0142 pud\u0142o, kto\u015b je przekr\u0119ci\u0142, kto\u015b zakl\u0105\u0142, skrzekliwie rozkr\u0119caj\u0105c rolk\u0119 ta\u015bmy samoprzylepnej. Po chwili karton zako\u0142ysa\u0142 si\u0119 i po ra\u017c\u0105cym j\u0105 zgie\u0142ku rozpozna\u0142a, \u017ce znalaz\u0142a si\u0119 na ulicy. Trzask zamykanych drzwi u\u015bwiadomi\u0142 jej, \u017ce znalaz\u0142a si\u0119 w samochodzie. Jej \u017cycie nagle nabra\u0142o tempa w otoczeniu og\u00f3lnego gwaru lub jednostajnego szumu silnik\u00f3w. Up\u0142yn\u0119\u0142o sporo czasu, zanim kto\u015b poinstruowa\u0142 kogo\u015b: \u201eOstro\u017cnie!\u201d, a potem wzi\u0105\u0142 pud\u0142o i niespiesznym krokiem rozpocz\u0105\u0142 wspinaczk\u0119 po schodach. Jeszcze tylko zgrzyt klucza w zamku, trzask odklejanej ta\u015bmy i znowu \u015bwiat\u0142o dzienne, nie\u015bmia\u0142o przedzieraj\u0105ce si\u0119 przez nieods\u0142oni\u0119te jeszcze po nocy zas\u0142ony. Czyje\u015b r\u0119ce delikatnie wyj\u0119\u0142y j\u0105 z opakowania i szarpn\u0119\u0142y struny. D\u017awi\u0119k, kt\u00f3ry wyda\u0142a sam\u0105 j\u0105 przestraszy\u0142, ale nie zrazi\u0142 za to jej opiekuna. Ten usiad\u0142, opar\u0142 o kolano i cierpliwie rozkr\u0119ca\u0142 i skr\u0119ca\u0142 stroiki, a\u017c wyda\u0142a krystalicznie czyste brzmienie. Wtedy powiesi\u0142 j\u0105 na gitarowym wieszaku , a ona rozejrza\u0142a si\u0119 i ujrza\u0142a dziesi\u0105tki takich jak ona. Znowu znalaz\u0142a si\u0119 w sklepie.<\/p>\n\n\n\n<p>Min\u0105\u0142 rok, zanim ponownie kto\u015b wzi\u0105\u0142 j\u0105 w r\u0119ce. Z nabo\u017cn\u0105 trosk\u0105 po\u0142o\u017cy\u0142 palce na gryfie i dotkn\u0105\u0142 kostk\u0105 strun. Zagra\u0142a najpi\u0119kniej, jak mog\u0142a. D\u017awi\u0119ki dobywane z jej wn\u0119trza uk\u0142ada\u0142y si\u0119 w harmonijn\u0105 muzyk\u0119, kt\u00f3rej nie s\u0142ysza\u0142a od lat, a nigdy jeszcze nie rodzi\u0142a jej sama. \u201eCzy to ja?\u201d \u2013 zastanawia\u0142a si\u0119 nie wierz\u0105c, \u017ce jest zdolna do powo\u0142ania takiego pi\u0119kna do \u017cycia. Tymczasem nieznany muzyk wci\u0105\u017c gra\u0142 i gra\u0142, zmieniaj\u0105c repertuar i po jego spoconych d\u0142oniach rozpozna\u0142a, \u017ce i dla niego ta chwila jest wa\u017cna. Obluzowany przetwornik raz po raz uderza\u0142 o strun\u0119, niezbyt dobrze stykaj\u0105cy prze\u0142\u0105cznik i w najmniej spodziewanym momencie roz\u0142\u0105cza\u0142 cewki. Innym razem podda\u0142aby si\u0119 niechybnie, kwituj\u0105c sw\u00f3j stan: \u201eJestem z\u0142omem!\u201d, ale tym razem nie zwa\u017ca\u0142a na to. Zas\u0142ucha\u0142a si\u0119 w swoim nobliwym brzmieniu i pozwala\u0142a s\u0142ucha\u0107 innym. Po raz pierwszy od lat poczu\u0142a si\u0119 szcz\u0119\u015bliwa i nie zastanawia\u0142a si\u0119, co b\u0119dzie potem. Bra\u0142a to szcz\u0119\u015bcie z ka\u017cdym akordem i upaja\u0142a si\u0119 tym, co sama by\u0142a w stanie wyda\u0107.\u00a0 Ten kt\u00f3ry j\u0105 obudzi\u0142 do \u017cycia, wsta\u0142, w\u0142o\u017cy\u0142 do pud\u0142a i powiedzia\u0142: \u201eBior\u0119!\u201d. <\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-center\">*<\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-center\">*&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; *<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Jestem kochana! \u2013 my\u015bla\u0142a, kiedy nowy w\u0142a\u015bciciel polerowa\u0142 jej desk\u0119 frotow\u0105 \u015bciereczk\u0105, chuchaj\u0105c na szczeg\u00f3lnie uparte odciski palc\u00f3w. Przegl\u0105da\u0142 si\u0119 w jej desce, jak w lustrzanej tafli, o ona widzia\u0142a, \u017ce sprawia mu rado\u015b\u0107. Jego palce sprawnie przebiera\u0142y po gryfie odgrywaj\u0105c wymy\u015blne przebiegi, budz\u0105c do \u017cycia muzyk\u0119, kt\u00f3ra wyra\u017ca\u0142a j\u0105 sam\u0105. Znajdowa\u0142 spok\u00f3j ws\u0142uchuj\u0105c si\u0119 w jej dystyngowane brzmienie, rodz\u0105ce si\u0119 gdzie\u015b w zwojach mahoniowego drewna, a ona znajdowa\u0142a w tym jego spokoju spe\u0142nienie. Wiedzia\u0142a, \u017ce jest dla niego wa\u017cna, i \u00a0\u017ce to w\u0142a\u015bnie czyni j\u0105 tak wyj\u0105tkow\u0105; \u017ce pozwala jej gra\u0107 ca\u0142\u0105 swoj\u0105 pe\u0142ni\u0105, zamieniaj\u0105c na d\u017awi\u0119k jego trosk\u0119 i mi\u0142o\u015b\u0107. <\/p>\n\n\n\n<p>Po latach marze\u0144 o wielkich koncertach i scenicznej\nkarierze, zrozumia\u0142a, \u017ce by\u0142y to marzenia wiod\u0105ce donik\u0105d. Szcz\u0119\u015bcia nie da si\u0119\nrozmieni\u0107 na drobne, znajduj\u0105c skrawek mi\u0142o\u015bci w sercach t\u0142um\u00f3w. Szcz\u0119\u015bcie\nmo\u017cna odnale\u017a\u0107 tylko, gdy jest si\u0119 dla kogo\u015b naprawd\u0119 wa\u017cnym, a nie tylko\ntroch\u0119. Nawet je\u015bli ten kto\u015b jest tylko jeden\u2026<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>By\u0142a sama od lat i mieszka\u0142a w \u015bwiecie ciszy. Nikt jej nie dotyka\u0142, nie przebiega\u0142 palcami po gryfie. Naci\u0105gni\u0119te struny, cho\u0107 delikatnie pokryte nalotem rdzy, czeka\u0142y gotowe na chwil\u0119, w kt\u00f3rej czyja\u015b r\u0119ka wydob\u0119dzie z nich g\u0142os. Ale wszystkie d\u017awi\u0119ki dochodzi\u0142y tylko z zewn\u0105trz, z jej trzewi dawno ju\u017c nic si\u0119 nie urodzi\u0142o. Bezproduktywna, opuszczona, &hellip; <a href=\"https:\/\/lekkiepiora.pl\/?p=632\" class=\"more-link\">Czytaj dalej<span class=\"screen-reader-text\"> &#8222;Gitara&#8221;, Ma\u0142gorzata Po\u0142e\u0107-Rozbicka, opowiadanie dla m\u0142odzie\u017cy<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[6],"tags":[216,217,214,213,215],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/lekkiepiora.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/632"}],"collection":[{"href":"https:\/\/lekkiepiora.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/lekkiepiora.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/lekkiepiora.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/lekkiepiora.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=632"}],"version-history":[{"count":8,"href":"https:\/\/lekkiepiora.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/632\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":640,"href":"https:\/\/lekkiepiora.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/632\/revisions\/640"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/lekkiepiora.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=632"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/lekkiepiora.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=632"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/lekkiepiora.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=632"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}